piątek, 21 września 2012

006.

Dotarłam do szkolnej szatni, gdzie szybko wyjęłam swoje rzeczy z szafki i wybiegłam na puste korytarze. Cicho i pusto - tak można określić szkołę w czasie lekcji. Zbiegłam po schodach na parter, gdzie znajdowała się klasa Fizyczna. Spojrzałam w stronę drzwi, aby upewnić się, że nikt za mną nie idzie - nie chciałam aby zadawano mi mnóstwo niepotrzebnych pytań. Chcąc wybiec ze szkoły chwyciłam klamkę mosiężnych drzwi i szarpnęłam. Po chwili znów biegłam szkolnym korytarzem.
-On tam stał. - szeptałam.
Usłyszałam za sobą zgrzyt drzwi, znieruchomiałam. Prędko pchnęłam najbliższe drzwi, czując zimny oddech na karku. Na moje nieszczęście, jak i szczęście wpadłam do sali chemicznej, gdzie znajdowali się chłopcy z naszej klasy. Spojrzałam przerażona za biurko, gdzie powinien znajdować się nasz wychowawca, z którym chłopcy mieli zastępstwo za WF - nie było go. Drzwi do sali otworzyły się, a w przejściu stanęła moja zmora. Odruchowo odszukałam wzrokiem Naruto i schowałam się za jego plecami. Wszyscy. którzy znajdowali się w sali stali w osłupieniu patrząc to na mnie, to na uśmiechniętego mężczyznę.
-Sasuke... - szepnął Shikamaru - Napisz do swojego brata, jest w sali obok.
Chłopak kiwnął lekko głową i wyjął komórkę z kieszeni.
-Więcej was matka nie miała? - odezwał się mężczyzna z pogardą  - Oddacie mi ją to załatwimy to pokojowo, jeśli nie to cóż...
A co ja zabawka?! Wszystkie moje mięśnie napięły się, a na skórze pojawiła gęsia skórka.
-Sakura, stań z tyłu.
-Czyli jednak chcecie wszcząć bójkę! - roześmiał się - Będzie zabawa!
Mężczyzna rzucił się na moich kompanów odpychając każdego jednym ruchem, przy czym zbliżając się coraz bardziej do mojej osoby.
Powalając ostatniego przeciwnika chwycił mnie za nadgarstek i obrócił tyłem do siebie.
-Teraz mogę cię zabrać do siebie...
-Nie! - wyrywałam się - Zostaw mnie!
Nagle uścisk znikł, a ja nie mogłam się ruszać. Co jest? Starałam się ruszyć nogę lecz moje wysiłki niwelowała tajemnicza siła. Zaczęłam się szarpać, gdy zorientowałam się nagle, że mam zamknięte oczy.
-Sakura? - usłyszałam nad sobą głos Hinaty - Sakura słyszysz mnie?
-Hin-ata... - wychrypiałam - Co się stało?
-Karin wszczęła protest razem z Ino.
-To wiem. - mruknęłam.
-Zaczęły rzucać w nas piłką, a gdy ty patrzyłaś się na jakiegoś faceta za płotem piłka trafiła w twoją głowę.
-Dobrze jej tak. - warknęła Ino.
Zaraz, zaraz. Czyli ta cała ucieczka i bijatyka to był tylko sen? Ale jednak go widziałam... on tu był, to jest pewne.
Dziewczyny pomogły mi wstać. Spojrzałam w kierunku ulicy, gdzie stała niedawno moja zmora, a następnie w okna sal. Itachi, Sasori, Deidara, Naruto, Sasuke, Kiba... - liczyłam na palcach wszystkie wzroki z niepokojem spoglądające w moją stronę.
Uśmiechnęłam się na znak, iż nic mi nie jest, a oni odetchnęli z ulgą.
Zaprowadzili mnie do szatni, gdzie przebrałam się w szkolne ciuchy. Dziewczyny niepewnie zostawiły mnie na szkolnym korytarzu z poleceniem: Idź do sali chemicznej -  chłopcy mają zastępstwo za WF - i nigdzie się nie ruszaj!.
Westchnęłam cicho i skierowałam się w stronę wybranych drzwi.
Gdy weszłam wszyscy wypytywali się, czy wszystko dobrze.
Jak miło jest mieć przyjaciół nawet płci przeciwnej. Niektórzy nie wieżą w taką przyjaźń, ale jest ona osiągalna i piękna.

~* ~

-Karate Kid? - Ten - Ten spojrzała na swojego kuzyna, który wybierał właśnie seans filmowy - Ja przecież nie pójdę na Karate Kid
-Ten -ten, on ma dopiero 7 lat daj mu coś obejrzeć. - wtrąciła się Hinata.
Westchnęłam. Ich rozprawy trwały już od 20 minut. Pierwszym zamierzeniem był Madagaskar, którego zniwelowała jakże wspaniała seria filmów o małpoludach.
Po wczorajszej sytuacji nie miałam zamiaru ruszać się z domu. Niestety moja przyjaciółka postanowiła przeszkodzić mi w pięknych planach i wywrócić moją sobotę do góry nogami.
-Igrzyska Śmierci! - krzyknął w końcu uradowany chłopiec.
-Jesteś pewny, Yorokobi?
-Tak, tak!
-Ale ten film jest..
-Zakryjemy mu oczy. - zażenowana Ten - Ten przerwała wypowiedź Hinaty.
Po zakupie biletów weszłyśmy do rozległej sali i usiadłyśmy praktycznie na samym środku auli. Siedziała pomiędzy Hinatą, a... pustym fotelem. Dokładnie sześć pustych miejsc znajdowało się obok nas.
Zdjęłam swoją narzutkę i usiadłam wygodnie już na początku zapychając się popcornem.
-Ten - Ten. - odezwał się szeptem Yorokobi - Muszę siusiu.
-Aww! - dziewczyna zsunęła się po siedzeniu aż do podłogi.
-Ja z nim pójdę. - zaoferowałam się u chwyciłam chłopca za rękę - No to młody idziemy.
Uśmiechnęłam się i zeszłam w dół schodami, które zaprowadziły mnie do wyjścia z sali. Na głównym korytarzu błąkały się od czasu do czasu pojedyncze osoby. Chłopiec zrobiwszy to co chciał chwycił mnie za rękę. Gdy chciałam już ruszyć usłyszałam tak dobrze mi znany krzyk:
-CO?! - wrzasnął Naruto - Jak to nie możemy wejść?
-Seans już się rozpoczął właśnie trwają reklamy. - mówił bramkarz, mówiąc o sali, w której my byłyśmy ulokowane.
-Ale...
-Przykro mi.
-Dzień dobry. - podeszłam do mężczyzny i uśmiechnęłam się przyjacielsko.
Teraz mogłam zobaczyć wszystkich zebranych tu, moich znajomych:
Naruto, Sasuke, Kiba, Shikamaru, Itachi oraz Deidara.
-Coś się stało? - spytałam.
-Sakura - chan! Ratuj! Ten facet nie chce nas wpuścić! - wskazał palcem na bramkarza.
-Jak już mówiłem kupili państwo bilety, ale za późno chcieliście wejść.
-Jak to? - zrobiłam niewinną minkę - Przecież oni wchodzili z nami.
Mężczyzna popatrzył na mnie zdziwiony.
-Weszli, ale koledze ktoś dobijał się do komórki i okazało się, że...
-Zapomnieliśmy o jednej osobie! - Kiba podsunął mu pod nos zdezorientowanego Deidarę.
-No tak... - ciągnęłam - A, że kolega... nie zna miasta to musieli go tu przyprowadzić.
Uśmiechnęłam się niepewnie pokazując ukradkiem Naruto, aby przerwał bilety na pół.
Blondyn niestety nie był rozumny, ale na szczęście obok stał Sasuke, który od razu zorientował się o co chodzi.
-Nawet mają przerwane bilety. - gdy zauważyłam, że Sasuke chce przerwać bilet Deidary szybko dodałam - Ale Deidra ma cały! Bo on... on jeszcze tutaj nie był.
Wszyscy wyszczerzyliśmy się do bramkarza z nadzieją w oczach. Widać było, że jest niezdecydowany dlatego szybko podsunęłam mu pod nos Yorokobi' ego.
Mężczyzna uśmiechnął się i kazał wejść chłopakom na salę.
-Jak ja się cieszę, że ty tutaj byłaś! - Naruto uwiesił się na mojej szyi.
-Tak... ja też.

3 komentarze:

  1. Jedno zdanie nie ma sensu xd
    Kiba podsunął mu pod nos zdezorientowanego Kibę - to tak trochę nie wiem o co chodzi xd

    CZCIONKA I ROZBDOWANE ZDANIA!
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah.. xD dzięki za znalezienie błędu - mam małe problemy z komputerem więc w razie czego chciałam szybko wstawić rozdział :P Postaram się pisać coraz lepiej, a czcionkę już zmieniłam :_)

      Usuń
  2. ciekawie... biedna saki tak oberwać piłkoą :(
    hmm protest o złamany paznokieć ^^
    czekam na nn
    Daten-shi

    OdpowiedzUsuń