Szłam razem z Hinatą przez boczne uliczki miasta, które nie dawały
żadnego znaku życia. Rzadko odzywałyśmy się do siebie, chcąc jak najlepiej
skoncentrować się na poszukiwaniach.
Zastanawiało mnie jedno; jak taka duża
dziewczyna mogła się zgubić? W wieku 15 lat sama błądziłam po nieznanych mi
uliczkach Cellesi, nie przejmując się tym, że zgubię drogę powrotną.
Nagle
przed nami pojawiło się rozwidlenie drug. Spojrzałam znacząco na Hinatę.
-Nie jestem pewna, ale obydwie łączą się ze sobą na końcu...chyba.
-Więc rozdzielmy się. - stwierdziłam.
-Sakura... boczne uliczki miasta mogą być czasami niebezpieczne...
-Nic nam się nie stanie, Hinata. Uwierz mi. - poklepałam ją po ramieniu i
ruszyłam w swoją uliczkę.
Idąc tamtędy miałam wrażanie jakbym znajdowała się w jakimś mrocznym lesie.
Stąpałam powoli po bruku, dokładnie patrolując teren. Nagle usłyszałam
przerażony krzyk.
-Hinata? Hinata! - wrzasnęłam.
Co się stało? Zaczęłam biec przed siebie, szukając łączenia drug.
-Hinata, gdzie jesteś?!
Stanęłam nagle słysząc powolne kroki z naprzeciwka. Z ciemności wyłonił się
mężczyzna odziany w czarny płaszcz. Cholera, mogłam posłuchać Hinaty. Zaczęłam
cofać się do tyłu. Postać stanęła na chwilę wpatrując się w moje oczy.
-Szef się ucieszy. - mruknął zadowolony.
Ucieszy? O co mu... nie. Nie! Odejdź! - krzyczałam w myślach.
Zaczęłam biec
drogą powrotną jak najszybciej mogłam. Nagle zza rogu wyłoniły się czyjeś
dłonie, które zręcznie wciągnęły mnie w ciemny zaułek. Wylądowałam na
czyimś torsie. Mężczyzna pobiegł dalej - nie zauważył mnie, a raczej nas.
Oddychałam ciężko, lecz nic nie powiedziałam, gdyż nieznajomy trzymał swoją
dłoń na moich ustach.
-Sakura, uspokój się... - usłyszałam cichy głos.
Deidara? Puścił mnie abym mogła się obrócić. Przede mną stało trzech
mężczyzn: Deidara, Sasori oraz Itachi - zaraz, on miał być sam.
-C-o wy tu robicie? - zapytałam drżącym jeszcze głosem.
-Usłyszeliśmy krzyk Hinaty, a byliśmy dość blisko żeby sprawdzić co się dzieje
więc...
-Tutaj jesteś! - kpiący głos mężczyzny dochodził zza moich pleców.
Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam przestraszona na chłopaków.
-Myślałem już, że jesteś za szybka! A tu taka niespodzianka... kumple co? -
poczułam na szyi jego oddech.
Sasori pociągnął mnie za rękę i ustawił za sobą. Wszyscy trzej nachylili się
lekko, gotowi do starcia.
-Bez nerw! - mężczyzna roześmiał się i spojrzał na mnie - Masz szczęście,
dzisiaj masz szczęście. - poprawił się i zaczął odchodzić.
-Cz-czekaj! Gdzie jest Hinata, dziewczyna z granatowymi włosami? - spytałam.
-Hinata? Nie znam... - odwrócił się do chłopaków - Tak jak mówiłem;
dzisiaj masz szczęście.
Spojrzałam na niego nadal przestraszona. Odwrócił się do nas plecami i
odszedł. Z nieobecnym wzrokiem zaczęłam kroczyć do przodu. Ręka Itachiego
wylądowała na moim ramieniu.
-Gdzie idziesz?
-Hinata... muszę znaleźć Hinatę.
-Sakura... na pewno nic jej nie jest. - uspokoił mnie Sasori.
-A co jeśli ją dopadli?! - wybuchłam gniewem.
Chcieli ją tak po prostu zostawić? Strzepnęłam rękę Itachiego i spojrzałam przed
siebie.
-Dziękuję za pomoc... - mruknęłam i zaczęłam biec w kierunku rozwidlenia drug.
-Cholera! - usłyszałam za sobą Deidarę - Idziemy za nią.
Dotarłam do ścieżki, którą poruszała się moja przyjaciółka.
Rozglądnęłam się nerwowo, aby sprawdzić, czy nie ma nikogo w okolicy. Pobiegłam
dalej sunąc wzrokiem po okolicy. Za sobą słyszałam przyśpieszone oddechy
chłopaków. Po 10 minutach dotarłam do kolejnego rozwidlenia, gdzie
ujrzałam powoli kroczącą fioletowo-włosom.
-Hinata!
-Sakura? - spojrzała na chłopaków - Co wy tu robicie?
-Krzyczałaś... ja...
-Ach... - spuściła wzrok - Boję się kruków...
Spojrzałyśmy w bok, gdzie po chodniku kroczyło pięć ptaków.
-Jak szłam nagle się poderwały i....
Zrezygnowana zsunęłam się po pobliskiej ścianie budynku.
-Nawet nie wiesz jak mnie przestraszyłaś... - wybełkotałam.
-Przepraszam, Itachi - san, Sasori, Deidara. Przerwałam wam poszukiwania.
-Wiesz... - Deidara spojrzał na mnie - Nawet dobrze, że wrzasnęłaś.
-Coś się stało? - odwróciła głowę w moją stronę.
-Opowiemy wszystkim jak usiądziemy w jakiejś kawiarni. - odezwał się czerwono
włosy spoglądając na ekran komórki - Naruto i Sasuke znaleźli tą
dziewczynę.
~*~
Wiem, wiem... mam tendencje do krótkich rozdziałów, ale nie zabijajcie
mnie :P A przynajmniej nie zabijaj Kimi bo chyba jako jedyna tutaj
wchodzisz :P Przynajmniej są co tydzień ;3
czwartek, 30 sierpnia 2012
czwartek, 23 sierpnia 2012
002.
Kary ogon,
brązowe umaszczenie, piwne tęczówki - tak wyglądał mój namalowany
wierzchowiec. Władze miasta zaopatrzyły mnie w zbędne rzeczy, jedną z
nich były właśnie płótna do malowania. Gdy byłam mała odkryłam w sobie
talent, którego nigdy nie chciałam rozwijać. Był on dla mnie po prostu
uwolnieniem od udręk. Skupiona na swoim dziele nie przejmowałam się
światem na około. Nagle po pomieszczeniu rozległ się donośny dźwięk
dzwonka do drzwi. Czerwona farba wylała się na moje ciało, pokrywając
wszelkie czyste miejsca.
-Pięknie... - mruknęłam do siebie.
Nie miałam wyjścia, musiałam otworzyć niespodziewanemu gościowi drzwi. Pociągnęłam za klamkę; w drzwiach stał Sasuke razem z blondynem. To nie był Naruto. Obecny mężczyzna był wyższy, o długich włosach.
-Co ty tu robisz? - spytałam Sasuke, gdy zorientowałam się, że nastała głucha cisza.
Spojrzeli na mnie znacząco, aby zaraz po tym roześmiać się w niebo głosy.
-Nie wiedziałem, że lubisz czerwony. - w końcu wydukał karooki.
-To wszystko przez ciebie. - mruknęłam i wpuściłam ich do środka - Przestraszyłam się dźwięku dzwonka. Na nieszczęście cała farba z palety i tubki wylała się prosto na mnie.
-Mniejsza z tym. - machnął ręką - Idziesz z nami na miasto?
-Z nami znaczy z kim? - spytałam zerkając znacząco na blondyna.
-Ach, no tak. - klepnął się w czoło - To jest Deidara, przyjaciel mojego brata.
-Miło mi, Sakura.
-Wracając do tematu, idzie Naruto, ja, Hinata, jej kuzyn oraz paczka mojego brata.
-A konkretnie to, gdzie chcecie iść. - zaczęłam czyścić szmatką moją koszulkę.
Sasuke westchnął, odebrał mi szmatkę i namoczył w kranie. Podszedł z powrotem do mnie i zabrał się za czyszczenie mnie jak i moich ubrań.
-Nie wiemy, na pewno do kina, ale na tym się nie skończy.
-Na 100 procent. - wtrącił się rozbawiony Deidara.
-No to co, idziesz? - spojrzał na mnie nie przerywając czynności.
Westchnęłam i klepnęłam go po ramieniu.
-Już wystarczy.
-Ale przecież jesteś jeszcze czerwona.
-I tak, i tak jeśli chcę iść na miasto muszę się przebrać, prawda?
-Rozumiem, że to oznacza twoją zgodę. - bardziej stwierdził niż zapytał.
-Dajcie mi 15 minut. - popędziłam do swojego pokoju.
-Pięknie... - mruknęłam do siebie.
Nie miałam wyjścia, musiałam otworzyć niespodziewanemu gościowi drzwi. Pociągnęłam za klamkę; w drzwiach stał Sasuke razem z blondynem. To nie był Naruto. Obecny mężczyzna był wyższy, o długich włosach.
-Co ty tu robisz? - spytałam Sasuke, gdy zorientowałam się, że nastała głucha cisza.
Spojrzeli na mnie znacząco, aby zaraz po tym roześmiać się w niebo głosy.
-Nie wiedziałem, że lubisz czerwony. - w końcu wydukał karooki.
-To wszystko przez ciebie. - mruknęłam i wpuściłam ich do środka - Przestraszyłam się dźwięku dzwonka. Na nieszczęście cała farba z palety i tubki wylała się prosto na mnie.
-Mniejsza z tym. - machnął ręką - Idziesz z nami na miasto?
-Z nami znaczy z kim? - spytałam zerkając znacząco na blondyna.
-Ach, no tak. - klepnął się w czoło - To jest Deidara, przyjaciel mojego brata.
-Miło mi, Sakura.
-Wracając do tematu, idzie Naruto, ja, Hinata, jej kuzyn oraz paczka mojego brata.
-A konkretnie to, gdzie chcecie iść. - zaczęłam czyścić szmatką moją koszulkę.
Sasuke westchnął, odebrał mi szmatkę i namoczył w kranie. Podszedł z powrotem do mnie i zabrał się za czyszczenie mnie jak i moich ubrań.
-Nie wiemy, na pewno do kina, ale na tym się nie skończy.
-Na 100 procent. - wtrącił się rozbawiony Deidara.
-No to co, idziesz? - spojrzał na mnie nie przerywając czynności.
Westchnęłam i klepnęłam go po ramieniu.
-Już wystarczy.
-Ale przecież jesteś jeszcze czerwona.
-I tak, i tak jeśli chcę iść na miasto muszę się przebrać, prawda?
-Rozumiem, że to oznacza twoją zgodę. - bardziej stwierdził niż zapytał.
-Dajcie mi 15 minut. - popędziłam do swojego pokoju.
~*~
Po chwili zeszłam na dół ubrana w kremową koszulkę
włożoną do krótkich dżinsowych spodenek oraz w jasnych trampkach.-Jeszcze tylko komórka. - oznajmiłam chłopakom stojącym w salonie.
-No... gotowa. - uśmiechnęłam się i wyszłam razem z nimi przed dom. Na ulicy stały dwa spore auta terenowe.
-Istny gang. - roześmiałam się i spojrzałam na pierwszy z nich.
Siedzieli tam: Naruto, Hinata, brązowowłosy chłopak, który zapewne był jej kuzynem oraz czerwono włosy siedzący na miejscu kierowcy. W drugim wozie siedział mężczyzna podobny do Sasuke, rudowłosy oraz niebiesko włosa dziewczyna.
Jako jedyna wsiadłam do pierwszego wozu, gdzie od razu przywitałam się z przyjaciółmi.
-Sakura - chan! - przytulił mnie Naruto - To jest kuzyn Hinatki, Neji a to Sasori od brata Sasuke, Itachiego. Czerwonowłosy uśmiechnął się do mnie i skinął głową.
-A ta dwójka w drugim wozie? Znam już Deidarę, ale...
-To Konan oraz Pein. - wytłumaczył mi Sasori.
Kolejni znajomi, a to dopiero drugi dzień. Na mojej twarzy wystąpił uśmiech. Zapowiada się niezła zabawa.
Dojechawszy pod centrum handlowe wysiadłam razem z innymi z auta. Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam wielki napis reklamujący nowy film: "Przeżyj prawdziwy horror i grozę! Czarnobyl dotrze do twojej psychiki...". Czarnobyl, horror? Oni chyba chcą na to iść. Do naszej grupki - z pierwszego auta - podeszła reszta 'bandy'.
-Cześć! - odezwała się do mnie niebiesko włosa - Jestem Konan, a to Itachi i Pein.
-Sakura. - uśmiechnęłam się.
-W końcu jakaś dziewczyna! Hinata i ja już nie mogłyśmy z nimi wytrzymać. - pokazała palcem na wszystkich mężczyzn stojących obok nas.
-Najważniejsze, że przeżyłaś.
Dziewczyna roześmiała się i chwyciła mnie za rękę.
-Dobra, dobra... - spojrzała na moje ubranie - Idziemy do sklepu! Sukienki są tu na prawdę ładne!
-Ja nie... - nie zdążyłam dokończyć, gdyż Konan pociągnęła mnie w kierunku galerii.
Popatrzyłam błagalnym tonem na Naruto i Hinatę. Chłopak wzruszył ramionami, ale powiedział coś dziewczynie.
-Konan! - wrzasnęła tak donośnie, że aż stanęłam i popatrzyłam na nią nie dowierzając - Wydaję mi się, czy mieliśmy iść do kina?
Niebieko włosa wykrzywiła twarz w grymasie i wróciła do reszty ludzi. Odetchnęłam z ulgą i puściłam Hinacie oczko.
-Ayame? - podeszła do mnie zapłakana kobieta - Przepraszam... myślałam, że to moja córka.
-Coś się stało?
-Szukam jej już od 3 dni, myślałam, że to ona! Jesteś taka podobna... - zapewne nieświadomie przytuliła się do mojego ciała.
Poklepałam ją po plecach i uśmiechnęłam się. Kobieta spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Jak się Pani nazywa?
-Akana...
-Pani Akano... nie znam dobrze tego miasta, lecz postaram się znaleźć Pani córkę. Jak ona wyglądała?
Kobieta wyjęła kopertę z kieszeni i włożyła mi do ręki. Rozpakowałam ją i spojrzałam na skrawek papieru, który okazał się być zdjęciem. Widniała na nim różowo włosa dziewczyna o brązowych oczach i dużym uśmiechu - miała może z 15 lat. Rozejrzałam się dookoła; ze zdziwieniem popatrzyłam na znajomych, którzy stali nade mną zaciekawieni. Popatrzyłam jeszcze raz na zdjęcie, a potem na Akano.
-Ayame, hmm? - uśmiechnęłam się - To, gdzie zaczynamy?
Twarz kobiety rozjaśniła się. Spojrzała znacząco na moich znajomych.
-My też pomożemy. - oświadczył Sasori i spojrzał na mnie - W końcu mamy coś do roboty.
Kąciki moich ust podniosły się lekko. Spojrzałam na chodnik.
-Wypadałby się rozdzielić, prawda? - pozostali pokiwali głową.
-Ja idę z Peinem! - ogłosiła Konan.
-To może...Konan z Peinem, Sasori z Deidarą, Sasuke z Naruto, ja z Hinatą, Neji z Panią Akano, a... - spojrzałam na brata Sasuke.
-Mogę iść sam. - powiedział Itachi.
Wszyscy kiwnęli głowami i zaczęli się rozchodzić.
-Hinata...my też już zaczniemy.
~*~
Mam nadzieję, że mi jakoś wyszło :-). Wyjeżdżam na kilka dni, ale mam nadzieję, że ten rozdział ukazał się na blogu =)
sobota, 18 sierpnia 2012
001.
Rozejrzałam się po swoim nowym mieszkaniu; przestronne pokoje przepełnione
ciepłem i światłem. Sam dom usadowiony był w jednej z dalszych dzielnic Tokio.
Pasowało mi to, ceniłam spokój i ciszę. Spojrzałam na wyświetlacz
komórki: 7:00, czas ruszać do szkoły. Wrzuciłam na swoje plecy, torbę
przepełnioną wszelkimi przyborami i zbędnymi książkami.
- Czas zacząć nową erę... - mruknęłam do siebie z ironią.
Wyszłam przed budynek i zamknęłam drzwi znajdujące się na jego froncie. Spojrzałam na mapę, którą dzień wcześniej wręczył mi oficer policji; jeśli pójdę w prawo trafię prosto do Liceum. Ruszyłam więc w wyznaczoną sobie drogę. Nie wiele minęło czasu, gdy przed moimi oczami pojawił się spory gmach szkolny z wielką tablicą na przodzie: III Liceum Ogólnokształcące w Tokio. Westchnęłam cicho i lekko podenerwowana przekroczyłam próg budynku. Znalazłam się w korytarzu przepełnionym masą uczniów, którzy zwrócili na mnie swój wzrok. Lekko speszona cofnęłam się do tyłu, gdy nagle moje plecy napotkały na coś miękkiego. Odwróciłam się w jednej chwili i zobaczyłam za sobą dorosłą blondynkę o brąz oczach.
-Przepraszam, ja nie chciałam. - zaczęłam gestykulować rękoma na co kobieta wybuchnęła donośnym śmiechem.
-Ty musisz być tą nową. - stwierdziła na co ja skinęłam głową - Jestem Tsunade, dyrektor liceum.
Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na jej sylwetkę.
-No nieźle...
-Mówiłaś coś kochanie?
-Właśnie do Pani zmierzałam. - uśmiechnęłam się nerwowo.
Za sobą usłyszałam ciche chichoty, zapewne osób, które domyśliły się o co mi chodziło.
-Tak więc chodź za mną.
~*~
Świeżo poznana sekretarka, jak i pielęgniarka szkolna prowadziła mnie do mojej nowej klasy. Zapukała do drzwi, a gdy te otworzyły się z hukiem wparowała natychmiast do środka.
-Orochimaru ? - zapytała zdziwiona, gdy zobaczyła czarnowłosego nauczyciela - A, gdzie Kakashi - san?
-Powinien za chwilę wrócić. - wyjrzał z nad jej ramienia i skierował swój wzrok na mnie - A to jest...?
-Nowa uczennica 2 - giej A - Haruno Sakura.
Uśmiechnęłam się lekko, lecz uśmiech znikł mi z twarzy, gdy zobaczyłam jego srogie spojrzenie.
-Możesz usiąść. - wskazał mi miejsce obok granatowowłosej dziewczyny o białych oczach.
-Dziękuje. - skłoniłam się lekko i popędziłam na swoje miejsce - byle dalej od 'wężowatego' mężczyzny.
Popatrzyłam na swoją 'sąsiadkę' i uśmiechnęłam się lekko.
-Hej... - zaczęłam - jestem Sakura, a ty?
-Hinata, Hinata Hyuga. - również się uśmiechnęła.
-Mogę z tobą siedzieć?
-Oczywiście, ale mam jedną małą radę... - popatrzyłam na nią pytającym wzrokiem - Nie rozm...
-Haruno! - usłyszałam srogi krzyk nauczyciela.
-...awiaj na jego lekcjach. - dokończyła zrezygnowana Hinata.
Spojrzałam na kipiącego ze złości nauczyciela.
-Czemu gadasz na mojej lekcji? - prychnęłam zdenerwowana pod nosem i wstałam.
-Ja...
-Orochimaru! - do sali wpadł zdyszany, szaro włosy mężczyzna wraz z grupką starszych uczniów - Dziękuje, że popilnowałeś mojej klasy.
Szaro włosy podążył za wzrokiem wężowatego, widząc iż nie zwraca na niego uwagi. Ujrzawszy mnie lekko się uśmiechnął.
-Ty jesteś pewnie Haruno Sakura, moja nowa wychowanka. - potaknęłam - Czyżbyś już podpadła mojemu koledze?
-Nie jestem twoim kolegą. - syknął.
-Oj daj spokój Oro! - roześmiał się szaro włosy.
Oro? No nieźle...
-Jestem Hatake Kakashi, usiądź. - zajęłam z ulgą swoje miejsce i spojrzałam na grupkę uczniów stojących za Hatake.
Przyglądali mi się z zaciekawieniem.
-Dobra, posłuchajcie mnie! - wrzasnął szaro włosy - 3b będzie oglądać z nami film więc zróbcie trochę miejsca!
W klasie dało się słychać pomruki zrezygnowanych uczniów. Poczułam z lewej strony ciepło innego człowieka.
-Co do... - nie zdążyłam się obrócić, gdy razem z Hinatą leżałyśmy już na podłodze.
-O sorki. - nade mną stał krótkowłosy blondyn o morskich tęczówkach - Hinata ja nie chciałem Was zepchnąć - oznajmił z przepraszającym wzrokiem.
-Ni-nic się nie s-stało Naruto - kun... - szepnęła zaczerwieniona.
No proszę, już wiem kogo luuubi Hinata!
-Naruto, młotku. - obok nas pojawił się czarnowłosy chłopak - Ty zawsze coś musisz odwalić...
Zerknął na mnie i uśmiechnął się.
-Jestem Sasuke Uchiha - pomógł mi wstać - Przepraszam za niego.
-Cóż... - popatrzyłam na podtrzymywaną przez blondyna Hinatę - Przynajmniej jej się to podoba.
Odwrócił głowę i zaśmiał się po cichu.
-No tak... - popatrzył z powrotem na mnie - Zjesz z nami lunch?
-Chętnie.
~*~
Na lunchu poznałam resztę moich rówieśników: Kibę, Ino oraz Karin. Z całego czasu spędzonego z tymi dwiema dziewczynami zrozumiałam, że będę miała ciężki żywot. Obydwie są na zabój zakochane w Sasuke lecz ten do niewielu dziewczyn odnosi się z dobrocią. Poczułam ulgę znajdując nowych przyjaciół, którzy są mili i nie wypytują mnie o wspomnienia, które mogłyby rozdrapać stare rany. Sama dla siebie trzymałam najgorsze szczegóły 'dawnego życia' z nadzieją, że nie będę ich już musiała widzieć...
<*.*>
1 rozdział krótki :-( Ale cóż starałam się utrzymać na 5 ortografię i mam nadzieję, że to chodź trochę wyszło. Przepraszam, że długo nie było1 rozdziału, ale w wakacje tak już jest, a rozdział jest najlepszy wtedy, kiedy był pisany z weną :)
- Czas zacząć nową erę... - mruknęłam do siebie z ironią.
Wyszłam przed budynek i zamknęłam drzwi znajdujące się na jego froncie. Spojrzałam na mapę, którą dzień wcześniej wręczył mi oficer policji; jeśli pójdę w prawo trafię prosto do Liceum. Ruszyłam więc w wyznaczoną sobie drogę. Nie wiele minęło czasu, gdy przed moimi oczami pojawił się spory gmach szkolny z wielką tablicą na przodzie: III Liceum Ogólnokształcące w Tokio. Westchnęłam cicho i lekko podenerwowana przekroczyłam próg budynku. Znalazłam się w korytarzu przepełnionym masą uczniów, którzy zwrócili na mnie swój wzrok. Lekko speszona cofnęłam się do tyłu, gdy nagle moje plecy napotkały na coś miękkiego. Odwróciłam się w jednej chwili i zobaczyłam za sobą dorosłą blondynkę o brąz oczach.
-Przepraszam, ja nie chciałam. - zaczęłam gestykulować rękoma na co kobieta wybuchnęła donośnym śmiechem.
-Ty musisz być tą nową. - stwierdziła na co ja skinęłam głową - Jestem Tsunade, dyrektor liceum.
Otworzyłam szeroko oczy i spojrzałam na jej sylwetkę.
-No nieźle...
-Mówiłaś coś kochanie?
-Właśnie do Pani zmierzałam. - uśmiechnęłam się nerwowo.
Za sobą usłyszałam ciche chichoty, zapewne osób, które domyśliły się o co mi chodziło.
-Tak więc chodź za mną.
~*~
Świeżo poznana sekretarka, jak i pielęgniarka szkolna prowadziła mnie do mojej nowej klasy. Zapukała do drzwi, a gdy te otworzyły się z hukiem wparowała natychmiast do środka.
-Orochimaru ? - zapytała zdziwiona, gdy zobaczyła czarnowłosego nauczyciela - A, gdzie Kakashi - san?
-Powinien za chwilę wrócić. - wyjrzał z nad jej ramienia i skierował swój wzrok na mnie - A to jest...?
-Nowa uczennica 2 - giej A - Haruno Sakura.
Uśmiechnęłam się lekko, lecz uśmiech znikł mi z twarzy, gdy zobaczyłam jego srogie spojrzenie.
-Możesz usiąść. - wskazał mi miejsce obok granatowowłosej dziewczyny o białych oczach.
-Dziękuje. - skłoniłam się lekko i popędziłam na swoje miejsce - byle dalej od 'wężowatego' mężczyzny.
Popatrzyłam na swoją 'sąsiadkę' i uśmiechnęłam się lekko.
-Hej... - zaczęłam - jestem Sakura, a ty?
-Hinata, Hinata Hyuga. - również się uśmiechnęła.
-Mogę z tobą siedzieć?
-Oczywiście, ale mam jedną małą radę... - popatrzyłam na nią pytającym wzrokiem - Nie rozm...
-Haruno! - usłyszałam srogi krzyk nauczyciela.
-...awiaj na jego lekcjach. - dokończyła zrezygnowana Hinata.
Spojrzałam na kipiącego ze złości nauczyciela.
-Czemu gadasz na mojej lekcji? - prychnęłam zdenerwowana pod nosem i wstałam.
-Ja...
-Orochimaru! - do sali wpadł zdyszany, szaro włosy mężczyzna wraz z grupką starszych uczniów - Dziękuje, że popilnowałeś mojej klasy.
Szaro włosy podążył za wzrokiem wężowatego, widząc iż nie zwraca na niego uwagi. Ujrzawszy mnie lekko się uśmiechnął.
-Ty jesteś pewnie Haruno Sakura, moja nowa wychowanka. - potaknęłam - Czyżbyś już podpadła mojemu koledze?
-Nie jestem twoim kolegą. - syknął.
-Oj daj spokój Oro! - roześmiał się szaro włosy.
Oro? No nieźle...
-Jestem Hatake Kakashi, usiądź. - zajęłam z ulgą swoje miejsce i spojrzałam na grupkę uczniów stojących za Hatake.
Przyglądali mi się z zaciekawieniem.
-Dobra, posłuchajcie mnie! - wrzasnął szaro włosy - 3b będzie oglądać z nami film więc zróbcie trochę miejsca!
W klasie dało się słychać pomruki zrezygnowanych uczniów. Poczułam z lewej strony ciepło innego człowieka.
-Co do... - nie zdążyłam się obrócić, gdy razem z Hinatą leżałyśmy już na podłodze.
-O sorki. - nade mną stał krótkowłosy blondyn o morskich tęczówkach - Hinata ja nie chciałem Was zepchnąć - oznajmił z przepraszającym wzrokiem.
-Ni-nic się nie s-stało Naruto - kun... - szepnęła zaczerwieniona.
No proszę, już wiem kogo luuubi Hinata!
-Naruto, młotku. - obok nas pojawił się czarnowłosy chłopak - Ty zawsze coś musisz odwalić...
Zerknął na mnie i uśmiechnął się.
-Jestem Sasuke Uchiha - pomógł mi wstać - Przepraszam za niego.
-Cóż... - popatrzyłam na podtrzymywaną przez blondyna Hinatę - Przynajmniej jej się to podoba.
Odwrócił głowę i zaśmiał się po cichu.
-No tak... - popatrzył z powrotem na mnie - Zjesz z nami lunch?
-Chętnie.
~*~
Na lunchu poznałam resztę moich rówieśników: Kibę, Ino oraz Karin. Z całego czasu spędzonego z tymi dwiema dziewczynami zrozumiałam, że będę miała ciężki żywot. Obydwie są na zabój zakochane w Sasuke lecz ten do niewielu dziewczyn odnosi się z dobrocią. Poczułam ulgę znajdując nowych przyjaciół, którzy są mili i nie wypytują mnie o wspomnienia, które mogłyby rozdrapać stare rany. Sama dla siebie trzymałam najgorsze szczegóły 'dawnego życia' z nadzieją, że nie będę ich już musiała widzieć...
<*.*>
1 rozdział krótki :-( Ale cóż starałam się utrzymać na 5 ortografię i mam nadzieję, że to chodź trochę wyszło. Przepraszam, że długo nie było1 rozdziału, ale w wakacje tak już jest, a rozdział jest najlepszy wtedy, kiedy był pisany z weną :)
czwartek, 2 sierpnia 2012
Prolog
-To niedorzeczne! - krzyknęłam - Jak możesz tak niszczyć ludzi?!
-To zwykłe pionki, Sakuro. - zaśmiał się - Nic nieznaczące pionki.
-Jak śmiesz! Ty jesteś człowiekiem, ja jestem człowiekiem, nasi bliscy są ludźmi! W ten sposób obrażasz nawet własną godność!
-Ja jestem człowiekiem doskonałym, bóstwem! - machnął niedbale ręką.
-Obudź się! Jest 21 wiek, żyj rzeczywistością, ojcze!
Jego brwi ściągnęły się na dół, a usta ułożyły w cienką linkę.
-Za bardzo dajesz ponieść się emocją! - krzyknął i wymierzył pięścią w moją twarz.
Było mi już wszystko jedno. On, mój własny ojciec, bez litości odebrał mi moją kochaną matkę, a teraz pragnie zrujnować moje życie. Dziewiętnaście wspaniałych lat. Cios za ciosem, nie przejmował się moimi uczuciami. Jaka ja byłam głupia. Dlaczego nie wezwałam policji? Jestem po prostu za słaba. Śmierć z ręki ojca uśmierzy mój ból - ból zadany i odebrany przez niego. Kolejny cios - upadłam, moje powieki zaczęły zasłaniać soczyście zielone tęczówki. Mimowolnie uśmiechnęłam się i poddałam własnemu losowi.
~*~
-Proszę Pani? - usłyszałam nad sobą głos mężczyzny - Słyszy mnie Pani?
Zamrugałam i ścisnęłam coś ciepłego, znajdującego się w mojej ręce.
-Proszę spróbować otworzyć oczy, tak aby Pani mnie widziała.
Posłuchałam nieznajomego głosu, podniosłam powieki z towarzyszącym mi bólem.
Nade mną stał wysoki blondyn o brązowych tęczówkach, w białym kitlu. Lekarz?
-Gd-gdzie ja jestem? - spytałam ochrypłym głosem.
-W szpitalu Tokio.
Tokio, co ja robię w Tokio?
-Ale ja mieszkam w Celesii... - wychrypiałam.
-Została, Pani przewieziona z powodu rozległych uszkodzeń ciała.
-Co z moim...
-Został zatrzymany przez policję. - odetchnęłam z ulgą.
To zapowiadało koniec mojej męki. Nie miałam czasu myśleć jakim cudem przeżyłam. Z jednej strony cieszyłam się, lecz z drugiej bałam otaczającego mnie nowego świata.
-Pani Haruno? - do pomieszczenia wszedł krępy mężczyzna.
Pokiwałam głową, co oznaczało ' Tak '.
-Pani ojciec został schwytany i umieszczony w Celesyjkim więzieniu. - popatrzył na mnie z troską - Przyszedłem Panią powiadomić, że wykupiliśmy już mieszkanie dla Pani.
Popatrzyłam na policjanta pytająco, mieszkanie?
-Z powodu miejsca pobytu Pani ojca, należało umieścić Panią w dalszym miejscu, czyli tu w Tokio.
Wzdrygnęłam się, ale zrozumiałam zaistniałą sytuację.
-Dziękuję. - uśmiechnęłam się i spróbowałam wstać - Czy szkoła...
-To też jest załatwione. - uprzedził mnie mężczyzna - III Liceum Ogólnokształcące Tsunade Godaime, to Pani nowa szkoła.
~*~
Prolog - dłuższy niż myślałam, ale jestem z niego zadowolona ;-) Mam nadzieję, że się podoba. Wszystkie podstawowe info. na temat bloga ukarzą się za niedługo.
-To zwykłe pionki, Sakuro. - zaśmiał się - Nic nieznaczące pionki.
-Jak śmiesz! Ty jesteś człowiekiem, ja jestem człowiekiem, nasi bliscy są ludźmi! W ten sposób obrażasz nawet własną godność!
-Ja jestem człowiekiem doskonałym, bóstwem! - machnął niedbale ręką.
-Obudź się! Jest 21 wiek, żyj rzeczywistością, ojcze!
Jego brwi ściągnęły się na dół, a usta ułożyły w cienką linkę.
-Za bardzo dajesz ponieść się emocją! - krzyknął i wymierzył pięścią w moją twarz.
Było mi już wszystko jedno. On, mój własny ojciec, bez litości odebrał mi moją kochaną matkę, a teraz pragnie zrujnować moje życie. Dziewiętnaście wspaniałych lat. Cios za ciosem, nie przejmował się moimi uczuciami. Jaka ja byłam głupia. Dlaczego nie wezwałam policji? Jestem po prostu za słaba. Śmierć z ręki ojca uśmierzy mój ból - ból zadany i odebrany przez niego. Kolejny cios - upadłam, moje powieki zaczęły zasłaniać soczyście zielone tęczówki. Mimowolnie uśmiechnęłam się i poddałam własnemu losowi.
~*~
-Proszę Pani? - usłyszałam nad sobą głos mężczyzny - Słyszy mnie Pani?
Zamrugałam i ścisnęłam coś ciepłego, znajdującego się w mojej ręce.
-Proszę spróbować otworzyć oczy, tak aby Pani mnie widziała.
Posłuchałam nieznajomego głosu, podniosłam powieki z towarzyszącym mi bólem.
Nade mną stał wysoki blondyn o brązowych tęczówkach, w białym kitlu. Lekarz?
-Gd-gdzie ja jestem? - spytałam ochrypłym głosem.
-W szpitalu Tokio.
Tokio, co ja robię w Tokio?
-Ale ja mieszkam w Celesii... - wychrypiałam.
-Została, Pani przewieziona z powodu rozległych uszkodzeń ciała.
-Co z moim...
-Został zatrzymany przez policję. - odetchnęłam z ulgą.
To zapowiadało koniec mojej męki. Nie miałam czasu myśleć jakim cudem przeżyłam. Z jednej strony cieszyłam się, lecz z drugiej bałam otaczającego mnie nowego świata.
-Pani Haruno? - do pomieszczenia wszedł krępy mężczyzna.
Pokiwałam głową, co oznaczało ' Tak '.
-Pani ojciec został schwytany i umieszczony w Celesyjkim więzieniu. - popatrzył na mnie z troską - Przyszedłem Panią powiadomić, że wykupiliśmy już mieszkanie dla Pani.
Popatrzyłam na policjanta pytająco, mieszkanie?
-Z powodu miejsca pobytu Pani ojca, należało umieścić Panią w dalszym miejscu, czyli tu w Tokio.
Wzdrygnęłam się, ale zrozumiałam zaistniałą sytuację.
-Dziękuję. - uśmiechnęłam się i spróbowałam wstać - Czy szkoła...
-To też jest załatwione. - uprzedził mnie mężczyzna - III Liceum Ogólnokształcące Tsunade Godaime, to Pani nowa szkoła.
~*~
Prolog - dłuższy niż myślałam, ale jestem z niego zadowolona ;-) Mam nadzieję, że się podoba. Wszystkie podstawowe info. na temat bloga ukarzą się za niedługo.
Subskrybuj:
Posty (Atom)